wtorek, 20 grudnia 2011
Dzień - gałąź światła Z tomu "Poezja gruzińska. Antologia", wybór Igora Sikiryckiego, Wydawnictwo Łódzkie 1985
sobota, 09 lipca 2011
Teraz już lekko Powinniśmy wyślizgnąć się bez szmeru. Lekko - nie bądź niecierpliwa Tłum. Czesław Miłosz, "Nieobjęta ziemia"
wtorek, 14 czerwca 2011
Jedną z najbardziej wzruszających postaci wśród polskich królowych i królewien, znanych mniej lub bardziej, jest według mnie Anna Wazówna, siostra Zygmunta III Wazy. Z racji tego, że jako jedna z nielicznych ostała się singielką wbrew zapędom wszystkich rodzin królewskich, które nagminnie wydawały wszystkie swoje dzieci po to, by mieć więcej władzy albo ją utrzymać. Wyobrażam sobie, że zapewne była też z tego powodu gorzej traktowana przez niektóre osoby, dla których niezamężne kobiety stanowiły problem i przedmiot wzgardy lub niewybrednych żartów. Mimo to nie zachowały się świadectwa, aby królewna za bardzo się tym przejmowała. Ale postać Anny Wazówny zwraca uwagę również ze względu na niezwykłe zainteresowania i tolerancję religijną. Jeśli chodzi o tą drugą kwestię, to zasługuje ona na szczególne podkreślenie, ponieważ bycie tolerancyjnym w dobie reformacji było nie lada wyzwaniem.
fot. Wikipedia Anna Wazówna urodziła się w 1568 r. w Eskilstunie (Szwecja) jako córka Katarzyny Jagiellonki i Jana III Wazy, króla Szwecji. Przybyła do Polski wraz ze swoim bratem Zygmuntem III Wazą, który został królem Rzeczyspolitej, a prywatnie bardzo ją szanował i liczył się z jej zdaniem, mimo że dzieliło ich wyznanie - Anna była luteranką, Zygmunt - katolikiem i zwolennikiem reformacji. Do 1604 r. mimo zaostrzających się konfliktów religijnych przebywała blisko dworu królewskiego, ale nie zmieniła wyznania i dlatego król Zygmunt III odsunął ją od stolicy, wyznaczając starostwo brodnickie, a później również golubskie. Nie traciła swojego czasu. Znała jęz. polski, szwedzki, niemiecki, francuski i łacinę. Interesowała się botaniką i przyrodolecznictwem - koło Golubia założyła wielki ogród botaniczny z rzadkimi roślinami i ziołami leczniczymi. Opracowała duży zielnik roślin leczniczych (przechowywany do końca XVIII wieku w bibliotece nieświeskiej Radziwiłłów). Wspierała artystów i naukowców - sfinansowała w 1613 r. wydanie "Zielnika" botanika i prof. Akademii Krakowskiej Szymona Syreńskiego (Syreniusza), który liczył 1600 stron oraz "Katalogu roślin" Gabriela Joanickiego. Zbigniew Kuchowicz zalicza ją z tego względu do najbardziej niespolitych kobiet polskiego baroku. Anna Wazówna zasłużyła na to miano również ze względu na swoją niezależność pod względem poglądów religijnych. Była pobożną osobą i ściśle związaną z luteranizmem, ale jeszcze przebywając na dworze królewskim wznosiła się ponad podziały religijne, udzielając pomocy w ważnych sprawach katolikom rzymskim. Ze względu na prześladowania protestantów, do których dochodziło w czasie reformacji, opiekowała się naturalnie również dyskryminowanymi przedstawicielami tego wyznania. Zmarła w 1625 r. na zamku w Brodnicy. Jako członikini rodziny królewskiej przysługiwało jej prawo pochówku na Wawelu, ale nie doszło do tego ze względu na jej wyznanie - w tym czasie obowiązywał zakaz chowania protestantów na cmentarzach katolickich. W 1636 r. jej bratanek Władysław IV Waza zdecydował o pochowaniu jej w ówczesnych zborze ewangelickim w Toruniu, czyli w obecnym Kościele NMP w Toruniu w specjalnie dobudowanym Mauzoleum, które można odwiedzić i dzisiaj. Zadziwiające z perspektywy czasu, że miejsce pochówku protestanckiej królewny po latach znajduje się jednak w katolickim kościele - sprawiedliwość opatrznościowa?
fot. europeana - think culture Źródło:
czwartek, 19 maja 2011
Barokowe malarstwo lubowało się w scenach mitologicznych, ale z naciskiem na erotyczne - od patrzenia na niektóre aż boli głowa, ale to do czego doszło w Pałacu Lubomirskich przy pl. Za Żelazną Bramą przechodzi moje skromne ludzkie pojęcie... Oprócz bogatego gabinetu historii naturalnej ptaków i płazów z gorących klimatów oraz dwóch mumii egipskich, który zgromadziła tam Zofia z Krasińskich Lubomirska w poł. XVIII wieku, jakiś inwentaryzator-konkretyzator znalazł w kolekcji płótna następujące:
Rubens "Porwanie córek Leukippa" Ale z drugiej strony Kuchowicz w "Człowieku polskiego baroku" pisze żartobliwie, że zarówno "domorosły malarz, [jak i] Rubens czy Rembrandt nie mieli u nas większych szans w rywalizacji z pięknym gniadoszem czy oswojonym, dostarczającym niezwykłych wrażeń misiem". Sztuka sztuką, ale w baroku liczyły się konkrety - i na łące, i na obrazie, i w jego tytule również... Źródło: Kwiatkowscy: Historia Warszawy XVI-XX w. Zabytki mówią
poniedziałek, 16 maja 2011
Pablo jest bohaterem opowiadania Cortazara "Siostra Cora". Ma 15 lat i przytrafia mu się prozaiczna operacja ślepej kiszki w szpitalu, w którym pracuje siostra Cora. Operacja jakich wiele, pielęgniarka i jej zachowanie jakich wiele, tylko pacjent to wszystko przypłaca życiem... I nie chodzi nawet o to, że po operacji wdają się komplikacje i dlatego następuje śmierć. Na pierwszym planie jest wrażliwość chłopca-dziecka i ohydne postępowanie pielęgniarki oraz walka Pablo o zachowanie godności.
niedziela, 15 maja 2011
Kiedy w 1747 r. otwarto w Warszawie pierwszą publiczną Bibliotekę Załuskich z ponad 200 tys. bezcennych druków z całej Europy, okazało się, że wielu gości zamiast czytać książki najzwyczajniej w świecie je kradnie... Nie pomagały groźby i prośby oraz ogłoszenia z przestrogami w prasie, dlatego pomysłodawca i szef Biblioteki biskup Józef Andrzej Załuski wystąpił w tej sprawie o pomoc do samego papieża Benedykta XIV. I oto 21 kwietnia 1752 r. papież uczonych (jak nazwał Benedykta XIV Monteskiusz) wydaje bullę, która grozi ekskomuniką każdemu, kto wyniósłby z Biblioteki jakąkolwiek książkę! Ekskomunikę mógłby zdjąć tylko sam papież.
Widok Biblioteki Załuskich, Zygmunt Vogel, 1801 Niestety, jak to w Polsce, na kradzieże nawet groźba ekskomuniki nie pomoże... W 1761 r. liczba skradzionych książek wyniosła już 3 tysiące. Ciekawe, czy jeszcze krążą po ludziach i ich zbiorach? Budynek Biblioteki Załuskich dzisiaj - Dom pod Królami, ul. Hipoteczna 2 Źródło:
poniedziałek, 04 kwietnia 2011
Konkretnie na rogu Senatorskiej i pl. Bankowego w roku 1830, kiedy w oknie na I piętrze gmachu Banku Polskiego i Giełdy zainstalowano zegar i termograf (urządzenie do mierzenia temperatury powietrza). W skrócie - wszystko wydarzyło się pod nosem bankowców i maklerów, ale jednak nie za ich sprawą bezpośrednio. Winnych wskazał "Kurier Warszawski" (1871 nr 83):
Zdjęcie: urbanity.pl Źródło: M.I.Kwiatkowska, M. Kwiatkowski: "Historia Warszawy XVI-XX wieku. Zabytki mówią", s. 133 |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Południowe strony
Pomóż
Skrzynka na listy
Szablon by
Warto czytać innych
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||